Blog współprzewodniczącego KRDPP, nr 3.1.

Odcinek drugi.

O tym jak Poseł Raś zapalił światełko w tunelu, o tym jak ciężko jest zacząć rozmawiać i o tym jak KRDPP kształtuje model współpracy.

Za kilka dni kolejne Posiedzenie Krakowskiej Rady Działalności Pożytku Publicznego, więc winny Wam jestem rozliczenie z ostatniej. Jak będziecie mogli zobaczyć wkrótce w protokole z obrad, sporo czasu znowu poświeciliśmy na dyskusję o programie współpracy z NGO na rok 2013. Nasze negatywne opinie wyrażone już jakiś czas temu, spowodowały, że Program wrócił do Wydziału Spraw Społecznych. No i poczuliśmy na sobie ciężar odpowiedzialności, bo to „przez nas” program nie został przyjęty w ustawowym terminie – do 30 listopada.
Co będzie po kolejnej negatywnej opinii? Pewnie nic, Gmina Kraków wszak musi mieć program współpracy na 2013, jaki by on nie był.
Jestem jednak przekonany, że ta podwójnie negatywna opinia Rady, będzie pozytywnie skutkowała na przyszłość.

W przyszłym roku zaczniemy przygotowywać program współpracy od początku roku. Zrobimy to wspólnie ze wszystkimi organizacjami, które będą chciały się włączyć i przeprowadzimy tyle spotkań, ile będzie konieczne do przygotowania prawdziwie partycypacyjnego programu. Postaramy się, żeby był spójny w częściach diagnozy, celów, działań i rezultatów.
Program na 2013, z nie do końca znanych mi jeszcze powodów, taki nie mógł być.

Musimy jednak zacząć od przełamania niechęci do dialogu oraz jej lżejszej formy – pozorów i fasadowości dialogu.
Do tego potrzebna jest obecność Radnych – troje z Nich uczestniczyło tylko w jednym posiedzeniu, żadne z Nich nie uczestniczyło jeszcze w wymianie opinii mailowych, które pomagają nam się przygotować do Rady.

Dialogowi nie sprzyja również próba zmiany Rady w maszynkę do głosowania, która przerobi swoją normę opiniowania dokumentów. Podczas ostatniego posiedzenia byliśmy – pod presją czasu – przekonywani przez Panią Prezydent do „sprawnego” opiniowania dokumentów. Dokumentów tak złożonych i zarazem kiepskich jak wspominany już Program Rozwoju Sportu.

Na dodatek okazało się, ze są też tematy, o których nawet nie powinniśmy dyskutować. Takim tematem okazała się ostatnio postulowana przez nas po raz kolejny potrzeba powołania pełnomocnika Prezydenta ds. NGO. Okazało się, że Prezydentowi nie można tego narzucać, a co więcej, nie ma w UMK osoby, która odważyłaby się to zrobić.
Próbuje nam się też tłumaczyć, że trudno będzie w ciężkich finansowo czasach obronić dodatkowego funkcjonariusza z niemałą pensją.

Po pierwsze Prezydenta trzeba jak najszybciej przekonać, że zły stan społeczeństwa obywatelskiego w Krakowie to również skutek braku w urzędzie osoby rozumiejącej 3 sektor i równocześnie zajmującej wystarczająco wysokie stanowisko, by wpływać na zmianę myślenia dyrektorów i kierowników wydziałów. Osoby, która będzie też miała na tyle dużo siły i charyzmy, żeby zintegrować samolubne krakowskie organizacje.

Brak pieniędzy jest w tej sprawie najsłabszym argumentem. Odpowiedź dla przeciwników Prezydenta: rozwój społeczeństwa obywatelskiego jest teraz najważniejszym wyzwaniem rozwojowym czekającym nasz kraj. Odpowiedź dla Prezydenta: są w strukturze urzędu osoby odpowiedzialne za współpracę z NGO, można połączyć te stanowiska i zaoszczędzić pieniądze.

Być może jednak pojawiło się światełko w tunelu. Tylko jak to ze światełkami bywa, może to być nie wyjście, a pędzący pociąg.
W tym wypadku, pociąg do władzy. Już wyjaśniam.
Na drugi dzień po naszym Pożytkowym posiedzeniu, udaliśmy się w mocnym Pożytkowym składzie (Ewa Chromniak, Paweł Wójtowicz i Wasz bloger) na konferencję/debatę o bolączkach 3 sektora w Krakowie organizowaną przez Stowarzyszenie Tak Kraków i jego prezesa – Posła Rasia. Stowarzyszenie o ciekawym SKŁADZIE działa krótko, ale jak się poseł wyraził – ma duże możliwości. Nie wątpię.
W pierwszej części spotkania poznaliśmy przemyślenia ks. Augustyńskiego na temat biznesowego modelu organizacji pozarządowych. Wystąpienie dające dużo do myślenia, ale niekoniecznie do dzielenia się tymi myślami.
W drugiej, debatanckiej części wystąpiliśmy my – Pożytkowcy. No i zagraliśmy va banque. Poskarżyliśmy się posłowi, że nas nie słuchają i pełnomocnika nie dają. Dowiedzieliśmy się, że Posłowi to również się nie podoba i że umowa, którą jego rodzima partia (Obywatelska zresztą) podpisała z Prezydentem Majchrowskim, zawiera konieczność poprawy współpracy z NGO.
Nie było zbyt dużo czasu, żeby się Posła wypytać jak takie wpływowe stowarzyszenie o pełnomocnika będzie zabiegać i czy poszuka go gdzieś dalej niż w swoich szeregach.
Rozumiecie więc chyba niepewność co do światełka na końcu tunelu….

No ale tak to już w Krakowie trzeba, trochę po papiesku, trochę po królewsku, ale z fermentem.

Przemek Dziewitek
Współprzewodniczący KRDPP

© 2014. All rights reserved.
PRACOWNIA OBYWATELSKA
design Ewa Skrzypiec
code Lech Dulian