Kolejny krok w tył we współpracy UMK i NGO

Korespondencja z pola bitwy współpracy i list otwarty – apel do Prezydenta Jacka Majchrowskiego.

Stało się coś naprawdę bardzo złego.
Prawie 250 osób przyjęło zaproszenie Prezydenta Jacka Majchrowskiego na konferencję „Wspólnie dla Krakowa”, która zakończyła awanturą, a raczej kilkoma – druga i ostatnia jej część odbyła się kilku w grupach warsztatowych.

Prezydent powitał nas z ekranu nagranego wcześniej wystąpienia w reprezentacyjnej sali obrad Rady Miasta. Szkoda, że nie osobiście bo było warto – szczególnie do końca.Wiem, że nie jest możliwe zarządzanie tak dużym miastem uczestnicząc we wszystkich organizowanych wydarzeniach, ale to było bez precedensu. Organizacje pozarządowe nie spotkały się dawno (jeśli kiedykolwiek) w tak wielkiej liczbie ich członkiń i członków. To mogło być wielkie oczyszczające wydarzenie rozpoczynające dialog pomiędzy samorządem a organizacjami pozarządowymi , o który zabiegamy od lat. Dialog, w ramach którego Prezydent przeniósł wiceprezydentkę Annę Okońską-Walkowicz na stanowisko pełnomocniczki ds. społecznych.

Całe wydarzenie było poświęcone idei powołania Rady Organizacji Pozarządowych, która miałaby wyłaniać członków i członkinie do Krakowskiej Rady Działalności Pożytku Publicznego oraz rozpoczęciu prac nad Wieloletnim Programem Współpracy z NGO. Sama idea jest w ogólnym zarysie bardzo dobra. Szczegółów nie oceniam, bo te pozostały niewypowiedziane. U źródeł pomysłu, którego autorką jest Pani Pełnomocniczka, leży zarzut do obecnej Rady Pożytku, że jest niereprezentatywna dla krakowskiego trzeciego sektora. Tego nie potrafię ocenić, ale odsyłam do składu Rady: http://ngo.krakow.pl/krdpp/16351,artykul,sklad_rady.html

Jedyne co przemawia za naszym brakiem “reprezentatywności”, jest brak wyboru “z klucza”. Członkowie i członkinie reprezentujący w Radzie NGOsy zostali wybrani w powszechnych wyborach. Fakt, że przy małej frekwencji, ale tu społecznicy jak widać nie różnią się od ogółu społeczeństwa, z którego wszak się wywodzą. Jestem jednak przekonany, że druga i kolejne kadencje Rady będą wybierane coraz większą liczbą głosów, jako ciało coraz bardziej rozpoznawalne. Mam też nadzieję, że zawsze Rada Pożytku będzie grupą osób nastawionych na ciężką pracę przy współdecydowaniu o sprawach Miasta, a nie “prestiżowym” ciałem celebrytów filantropii i zaufanych tego czy innego prezydenta.

Idea konferencji, która nas od tego oddaliła, była przez Panią Pełnomocniczkę konsultowana z Radą Pożytku kilkukrotnie. Za każdym razem próbowaliśmy odwieść Panią Okońską – Walkowicz od tego pomysłu, przeczuwając, że takie ręczne sterowanie współpracą organizacji pozarządowych nie spotka się z aplauzem. Pokazywaliśmy Pani Pełnomocniczce przykłady z Polski, gdzie samorządowcy próbowali już odgórnie “zatroszczyć” się o swoje organizacje. Często konfliktowało to środowisko, gdy znalazło się wystarczająco dużo fundacji i stowarzyszeń, które chciały być blisko prezydenta czy burmistrza, czasem też powodowało to bunt organizacji, a przez to wystarczającą energię by zjednoczyć siły i stworzyć własną federację i jej reprezentację. Być może to będziemy zawdzięczać Pani Pełnomocniczce…

Konferencja “Wspólnie dla Krakowa” składała się z dwóch części. W pierwszej, po wystąpieniu Anny Okońskiej-Walkowicz i Radnej Małgorzaty Jantos, głos zabrała dr Agnieszka Hess, która zaprezentowała od lat niezmienne przykre dane dotyczące kondycji trzeciego sektora i poziomu współpracy z samorządem. Kolejne wystąpienie Ewy Chromniak z Biura Inicjatyw Społecznych dobitnie pokazało jak daleko jesteśmy w Krakowie od modelowych rozwiązań współpracy samorządu z organizacjami pozarządowymi. Inkubator NGO, fundusze wkładu własnego, kilka kadencji Rad Pożytku, liczne konsultacje, funkcjonujące mechanizmy inicjatywy lokalnej – to wszytko dzieje się gdzieś poza nami.
Po wystąpieniu Ewy przyszła kolej na mnie i swoje wystąpienie potraktowałem jako kręcenie kijem, który Ewa już wbiła w mrowisko. Podsumowałem działanie Rady Pożytku, odniosłem się do naszej reprezentatywności i wyraziłem swoją sceptyczną opinię do pomysłu Pani Pełnomocniczki.

Po takiej mięsistej pierwszej części konferencji, aż prosiło się o debatę, która przez nawarstwienie tematów potrwałaby do późnej nocy.
Zostaliśmy jednak zgodnie z planem spacyfikowani do grup warsztatowych, w których mieliśmy dyskutować o potrzebie powołania nowej Rady NGO i o wieloletnim programie współpracy. Po wzajemnym przedstawieniu się, rozpoczęliśmy jednak pracę metodą world cafe przy zdefiniowanych wcześniej stolikach tematycznych: “Liczebność i wybieralność przedstawicieli do Rady NGO; Sposób i procedura powołania Rady; Oczekiwania Rady wobec UMK; Główne zadania Rady; Co Rada może wnieść do współpracy z UMK.”

IMG_20140309_215233

Po kilkunastu minutach pracy przy kolejnych zmianach stolików grupa była już mocno poirytowana – dotarło do nas, że jesteśmy nakłaniani (przez wykwalifikowanego moderatora – specjalistę od komunikacji interpersonalnej i kampanii wyborczych) do legitymizowania pomysłu Pani Pełnomocniczki na powstanie Rady.
Prawdziwą iskrą miało być zakończenie spotkania – GŁOSOWANIE!
“CZY WSPIERASZ/POPIERASZ POWSTANIE RADY?”
Przyznam się, że mnie zatkało i lekko obezwładniło – nie mogłem uwierzyć, że tak “chytry” plan się ziszcza i wypisane wcześniej na kartkach wątpliwości oraz pomysły będą teraz zamknięte bez żadnej dyskusji, bez debaty jaka w tym mieście powinna się wydarzyć już dawno. Zamkniemy to wszystko policzeniem ile osób popiera coś, o czym nic nie wiemy, coś, czego kształtu nawet nikt nie nakreślił, coś, co ma być jakąś alternatywą dla ustawowego ciała dialogu jakim jest Krakowska Rada Pożytku Publicznego.

Zmęczeni i zrezygnowani, w piątek o godzinie 19 z minutami powiemy, że popieramy – bo cóż nam szkodzi poprzeć dobre zamiary.

Przyznaję – nie sądziłem, że iskra będzie jednak wystarczająca. Gdy ja ciągle obezwładniony przyglądałem się napisanemu na tablicy pytaniu, uczestnicy spotkania zarzucili moderatorowi manipulację, wykorzystanie ich czasu – nie było zupełnie mowy o wieloletnim programie współpracy w obszarach, w których grupy się zebrały.
Nie zazdrościłem moderatorowi (aczkolwiek trochę zasłużył) – końcówka spotkania należała do grupy, która poczuła się oszukana, zmanipulowana, okpiona i pozbawiona piątkowego wieczoru.
Czy nasza grupa była wyjątkowa? Nastawiona bojowo ze względu na profil organizacji zajmujących się rozwijaniem społeczeństwa obywatelskiego? To właśnie w tym momencie postanowiłem sprawdzić. Żeby niczego nie stracić przespacerowałem się po innych grupach rozlokowanych w salach urzędu. Wszędzie mniej lub bardziej gorąco powtarzał się ten sam scenariusz. Rozczarowanie, niezrozumienie brak przestrzeni na debatę. Wszyscy byli już po tym samym zadaniu i przed lub w trakcie głosowania.

Nasza grupa głosowania stanowczo odmówiła, zamiast tego zobligowaliśmy moderatora do przekazania naszych pytań i postulatów w raporcie ze spotkania. Pytania te powinny być tematem kolejnych debat o współpracy… jeśli ktoś jeszcze przyjdzie…

Panie Prezydencie, w swoim powitaniu i otwarciu konferencji ładnie i bez zbędnego zadęcia mówił Pan o zmieniającej się roli organizacji pozarządowych, o zmianach, które proponujemy ale też przeprowadzamy. Wnosimy nowe idee i wspólnie z urzędnikami wprowadzamy je w życie. Jestem wielkim zwolennikiem innowacji społecznych i rozliczania organizacji za efekty ich pracy. Pracy, która zawsze powinna powodować zmianę społeczną i rozwijanie idei stowarzyszania i kooperacji.
Samorząd jest odpowiedzialny za rozwijanie społeczeństwa obywatelskiego, do zadań gminy wszak należy pobudzanie aktywności obywatelskiej i działanie na rzecz organizacji pozarządowych, co wywodzi się z konstytucyjnej zasady pomocniczości.
Nie może to jednak być podporządkowanie organizacji pomysłom urzędników a wspólne dochodzenie do rozwiązań, które będą potem wspólnie realizowane w postaci wspólnych projektów i inicjatyw.
Samorząd, który wspiera daje przestrzeń – tę fizyczną np. w postaci inkubatora NGO, jak i przestrzeń formalno-prawną w postaci otwartości urzędników i urzędniczek UMK na partycypację nie tylko przedstawicieli i przedstawicielek NGO, ale przede wszystkim mieszkańców i mieszkanek Krakowa.
Apeluję do Pana Prezydenta o Priorytet Obywatelski w polityce Miasta Krakowa, o otwarcie na współpracę i może na koniec o nierobienie kolejnych kroków w tył.

Przemek Dziewitek

© 2014. All rights reserved.
PRACOWNIA OBYWATELSKA
design Ewa Skrzypiec
code Lech Dulian