Krakowska Rada Działalności Pożytku Publicznego zainaugurowana. Choć lepiej by było żeby nikt się nie dowiedział.

17 maja 2012 roku o godzinie 17:00 rozpoczęło się walne zebranie krakowskich organizacji pozarządowych. W sali, która już wiele widziała i słyszała – sali obrad Rady Miasta, spotkały się nieliczne NGOsy Krakowa. Było nas około 50 osób.

[nggallery id=8]

Żeby nie było wątpliwości: spotkaliśmy się, żeby wybrać z naszego grona osoby do społecznej rady będącej gronem doradczym i opiniodawczym dla Gminy Miejskiej Kraków.

Już od początku spotkania można było się przekonać, że nie jesteśmy w gronie osób uznających wartości, na których powinien być oparty dialog i współpraca potrzebna do rozpoczęcia działania Rady, w której skład wejdą samorządowcy, pracownicy samorządu i przedstawiciele NGO. Nasze zebranie zostało zdominowane przez reprezentantów Forum w Obronie Godności i Jedności Lokatorów i Bezdomnych, znanych mieszkańcom Krakowa z licznych protestów, manifestacji blokujących miasto oraz spamowania krakowskich forów internetowych. Wynikająca z Ustawy o działalności pożytku publicznego i wolontariacie konieczność zorganizowania wyborów przez urzędników miasta była wystarczającym powodem do zakwestionowania przez nich całego procesu wyborów Rady.

Jeszcze przed zawiązaniem komisji wyborczej jedno było jasne – wybory będą sfałszowane. Odbędzie się to podczas dwutygodniowego terminu, w którym urna z głosami będzie dostępna w Urzędzie Miasta, by umożliwić głosowanie pozostałym organizacjom. Zabrakło jedynie informacji, kogo spośród zgłoszonych kandydatów Forum Obrońców uważa za sukcesora fałszerstwa wyborczego – wszak wybieramy spośród znanych wszystkim kandydatów.

I żeby rozwiać kolejne wątpliwości – aby zagłosować (wrzucić głos do urny), trzeba było się wcześniej zarejestrować przedstawiając pełnomocnictwo z macierzystej organizacji
pozarządowej. Trzeba w tym miejscu zauważyć, że było to podstawowym powodem tak
niskiej frekwencji – w krótkim terminie, kończącym się w majowy weekend, zarejestrowało się 83 organizacje.
Nie da się tego sfałszować.

Tu można skończyć czytanie – reszta, to już próba zrozumienia, dlaczego tak się stało.

Czemu daliśmy się zdominować nieprzygotowanym merytorycznie, zacietrzewionym i najgłośniejszym członkom zebrania?

Myślę, że wpadliśmy w dobrze już znaną pułapkę utrudniającą charakteryzowanie i budowanie społeczeństwa obywatelskiego. Pułapkę wielkości konia trojańskiego.
Ten nie do końca zidentyfikowany twór, który wyłonił się z próżni społecznej po przełomie
solidarności, często zwany jest przez badaczy wspólnotą protestu i odrzucenia,
tworzoną przez niekompetentnych i niedostosowanych do nowej rzeczywistości
obywateli.
Nie daje on się definiować według klasycznie rozumianego społeczeństwa obywatelskiego. Nie jest wszak narzędziem zmiany społecznej, nie łączą go wspólne wartości: tolerancja, zaufanie, indywidualna wolność, nie ma poczucia przynależności do szerszej zbiorowości – trzeciego sektora.
Jednocześnie twór ten jest bliższy modelowi mobilizacyjnemu społeczeństwa obywatelskiego. Model ten opisywany przez Jana Herbsta charakteryzuje potencjalna zdolność działania: zaradność, umiejętność egzekwowania swoich roszczeń i organizacja wobec grupowych celów.

Przeciwstawiany poprzedniemu, model stowarzyszeniowy to już emanacja obywatelskiego ducha. Przestrzeń zbiorowej aktywności jednostek zorientowana na realizację wspólnego dobra. Wśród dominujących wartości znajdziemy troskę o swoje otoczenie i demokratyczne wartości, wśród których pluralizm jest tą najmocniej pilnowaną.

I w tym sęk. Broniliśmy pluralizmu również teraz. Ale ten twór ma więcej sęków (jak na konia trojańskiego przystało).
Obydwa modele, jak również wspólnota protestu, to nasz – krakowski – trzeci sektor. Sekowanie którychkolwiek przedstawicieli naszej wspólnoty to prosta droga do elitaryzmu.
A to już bardzo duże zagrożenie dla społecznej samoorganizacji.

Przemek Dziewitek
© 2014. All rights reserved.
PRACOWNIA OBYWATELSKA
design Ewa Skrzypiec
code Lech Dulian