Mało kolorowo ale potrzebnie

Niestety nie  było tak kolorowo jak wyszło na fotografiach

SAMSUNGOrganizowana przez Krytykę Polityczną pokojowa manifestacja nie była pogodnym festynem i kolorową alternatywą. Była nerwowym oczekiwaniem na nieuniknione starcie z agresją marszu narodowców. Można by uznać, że pozostała pokojowa pomimo kilku ekscesów, ale był to pokój zamknięty pomiędzy kamienicami Marszałkowskiej a kordonem policji. Pokojowy charakter festynu miała też zapewnić agresywna Antifa zabezpieczająca przez cały czas własnym kordonem manifestującą grupę. Ustawienie agresywnych antyfaszystowskich bojówkarzy do obrony festynu – manifestacji daje wyobrażenie o intencjach i obawach organizatorów. Kolorowa platforma, muzyka i piłki plażowe to raczej scenariusz ich niespełnionych nadziei.

 

 SAMSUNG

Kolorowa niepodległa nie przerodziła się w uliczną bitwę. Pozostała do końca schizofrenicznym festynem ludzi którzy pomiędzy agresją i strachem próbowali pokazać swój sposób świętowania. Nigdy wcześniej przelatująca nad głową piłka plażowa nie wzbudzała we mnie obaw (poza obawą zadeptania przez biegnącą za piłką gromadką dzieci). Tutaj ta piłka stała się objawem schizofrenii. Imprezowy gadżet – w nowym kontekście agresji, strachu i oczekiwania – stawał się nadlatującą płytą chodnikową.

Była więc blokada, której nie miało być. Nie było festynu, który miał być. Był też tłum gapiów żądnych zapachu krwi i masa dziennikarzy, którzy mieli zapewnić bezpośredni przekaz krwi, tym którzy chcą ja tylko zobaczyć.

Czy można było inaczej? Na pewno, ale inne scenariusze byłyby równie nieprzewidywalne. Można było poprzestać na organizacji festynu i kolorowej zabawy bez jakichkolwiek oznak agresji, bez zapewnienia ochrony. Nikt jednak nie wziąłby odpowiedzialności za taką imprezę. Można by zorganizować kolorowy festyn wspólnie z władzami miasta, ale te chyba jeszcze nie są gotowe na podejmowanie politycznego ryzyka. Można by nie podejmować konfrontacji z radykalnie prawicowymi postawami ale one i tak znajdą jakiś punkt zapalny – są w ciągłym stanie „wojny cywilizacyjnej”. Można było nic nie robić – zostać w domu? Moim zdaniem nie. Nie będę bierny wobec postaw radykalnie nacjonalistycznych, ksenofobii, agresji.

Czy warto było psuć Święto Niepodległości manifestacją ponadnarodowych poglądów? Po co akurat tego dnia wychodzą na ulice ludzie, którzy przedkładają wolność własną nad narodową? Po co w rocznice odzyskania Polski swoją obecność manifestują homoseksualiści?

Bo społeczność do ciągły proces, przez cały czas na nowo się definiujący. Nasz pomysł na wspólne państwo poddawany jest stałej ewaluacji. Demokracja nigdy wcześniej nie była tak powszechna – uczestnicząca. A to zaledwie początek. Ferment w tym procesie jest niezbędny a święta państwowe będą teraz służyły spuszczaniu nadmiaru ciśnienia i sprawdzaniu na ile dojrzałą mieszanką jesteśmy w ramach tego wspólnego polskiego gąsiora.

Przemysław Dziewitek
Warszawa, 11 listopada 2011 r.
Manifestacja „Kolorowa Niepodległa”

© 2014. All rights reserved.
PRACOWNIA OBYWATELSKA
design Ewa Skrzypiec
code Lech Dulian